Dzisiaj zajmę się:
Tytuł: Gwiazd Naszych Wina
Autor:John Green
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Bukowy Las
Tytuł posta dobrze opisuje książkę.Jest przepełniona wieloma emocjami.Płakałam przy niej jak bóbr.
Nie jest o groźnej chorobie zwanej rakiem,lecz o miłości dwóch młodych osób chorujących na nią.
Hazel Grace ma szesnaście lat,choruje na raka.Niestety nie dożyje starości jak wielu innych ludzi,jej życie zostało przedłużone dzięki terapii jedynie o kilka lat.Hazel musi wszędzie chodzić z butlą z tlenem imieniem Philip i nosić "wąsy",które doprowadzają tlen z butli do nosa dziewczyny.Dziewczyna chodzi na spotkania grupy wsparcia dla chorej młodzieży.Spotyka tam chłopaka,Augustusa Watersa,
którego kostniakomięsak, czyli bardzo bardzo wredny rak tkanki kostnej, pozbawił prawej nogi.Jest on przyjacielem Isaaca,którego choroba oczu może pozbawić wzroku.Ta trójka szybko staje się przyjaciółmi.Między Hazel a Augustusem zaczyna rodzić się uczucie.
Moim ulubionym bohaterem jest Augustus,czyli chłopak z (czasem specyficznym) poczuciem humoru.Najbardziej zapamiętałam jego metaforę trzymania w ustach papierosa,którego nigdy nie zapalał."Trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć,ale nie dajesz mu mocy, by zabijał”
Wszystkich,który jeszcze nie poznali historii Hazel Grace i Augustusa Watersa zachęcam do przeczytania książki :)

